Nad miejską mgła,
jesteśmy w chmurach.
Może to niebo dookoła,
ale
wisząca lampa, czyli gwiazda
nas w oddali woła
na słowika krwaw
skała pod stopami.
Wrocław,
stopiony w parze ust
lekkie jak skrzydła ptaka słów,
jak śpiew po wodach Odry w dół
latał i wiąz w lustrach
zamknięte dusze z drzazgami w oczach.
A lód topniał w serc rzek płaczu.
Czegoś brakuje nam w nocy,
czy sam łapacz przejrzyste sny wpada w swoje sieci,
i schowaliśmy się w płaszczach
z czasem znikają w ciemności.
Węgielny kamień nazwy mnie, ne jest mnie czuły, nie.
Wzywam ja cienie, te, które ukryty rymami
i wymarł w dniach już wymazanych w Rzymie.
W innym wymiarze z ducha wydobyłem twarz mężczyzny.
Wszystko jest widoczne, mamy ubrania wiary,
a miasto białe białe jak papier
unosi się jak papierowy statek do kosmicznych marzeń.
Над містом мгла,
ми в хмарах.
То може то є небо вкола,
але
висить ліхтар, а чи зоря
нас кличе вдаль
на голос солов’я
скала попід ногами.
Вроцлáв
разтанув в парі уст
легких, як крила птаха слів,
як спів по водах Одри спуск
летів і в’яз у дзеркалах
завмерлих душ студених у очах.
І танув лід в плачах сердець.
Не вистачає щось в ночах,
чи снів ловець сам потрапляє в свої сіті,
а ми сховавшись у плащах
зникаємо за часокраєм в тьмі.
Наріжний камінь імені мені не ніжний, ні.
Я кличу тіні, ті які від мене вкриті римами
і вимерлі в ті дні, які вже витерті у Римі.
У іншім вимірі я вивів лик людини з привида.
Все стало видиме, ми маєм одяг з віри,
а місто біле-біле, як папір
пливе, мов паперовий човник в снів космічність.
Kopiąc w głąb, i tak dokopiesz się do kosmosu, wznosząc się w kosmos, i tak natrafisz na twardą granicę. To, co najbardziej pożądane, staje się najłatwiej dostępne, a to, co najłatwiej dostępne, staje się najbardziej pożądane. Tożsame jest inwersją, a inwersja – tożsamym. Masa nie tylko się skupia w punkcie, ale i wyłania się z niego. Punkt jest osią oparcia. Oparcie jest warunkiem przenoszenia siły. Siła jest warunkiem istnienia punktu. Punkt to granica między tożsamym a inwersją, gdzie czas i przestrzeń są przestrzenią woli. Woli, by kopać w głąb lub wzlatywać w kosmos, dopóki nieznane pozostaje stałą – nie wiedzieć, co jest po drugiej stronie. Po drugiej stronie Boga. Odpowiedź jest oczywista – tam nie ma nic, czyli jest wszystko…
+++
Копаючи вглиб всерівно докопаєш до космосу, взлітаючи в космос всерівно наткнешся на твердь. Найжаданіше всерівно стає найдоступнішим, найдоступніше всерівно стає найжаданішим. Тотожне є інверсією, а інверсія є тотожним. Маса проектується не лише в точку, а й з точки. Точка є віссю опори. Опора є умовою перенесення сили. Сила є умовою існування точки. Точка є відліком між тотожним і інверсією, де час і простір є простором волі. Волі, щоб копати вглиб чи взлітати в космос, аж поки є константою невідомість, не знати, а що там по той бік. По той бік Бога. Відповідь ж очевидна там ніщо, тобто все …